Przejdź do głównej zawartości

Wyprawa do Berlina

Jakiś czas temu dyrektor V LO w Bielsku poprosił mnie  o pomoc podczas wyjazdu z młodzieżą do Berlina w ramach  międzynarodwej wymiany młodzieży szkolnej. A ja po długim zastanowieniu się zgodziłam się. Dzisiaj po zebraniu organizacyjnym i obejrzeniu bogatego programu naszły mnie wątpliwości, czy ja biurowa pańcia dam radę biegać przez tydzień z młodzieżą po Berlinie!? Ale co tam! Co nas nie zabije to nas wzmocni!
Na szczęście jest to wymiana dla wybranej grupy młodzieży, która miała najlepszą średnią w ubiegłym roku szkolnym. Jest to 10  uczniów z V LO, którzy mieli średnią 5,0 i więcej. Die Besten von den Besten!!!
Dla mnie ten wyjazd to będzie doskonała okazja do zwiedzenia Berlina, w którym byłam ponad 10 lat temu!
I do tego świetna okazja do szlifowania języka niemieckiego, obejrzenia muzeów i sklepów, a może nawet małych zakupów? I najciekawszy punkt to wyjście do Komische Oper na "Kiss me Kate". Ciekawe czy będzie to w oryginale czy po niemiecku? Po powrocie nie omieszkam podzielić się wrażeniami i wrzucić sporą porcję zdjęć. A wyjazd już w poniedziałek. Ich bin gespannt, wie alles verläuft.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lekcje otwarte - dobrowolny przymus

Lekcje otwarte są cennym doświadczeniem zarówno dla prowadzącego nauczyciela, jak i dla obserwujących. Pod jednym warunkiem, że ci obserwujący zechcą w skupieniu i z uwagą obejrzeć lekcję, którą prowadzi ich koleżanka lub kolega, do której się sumiennie i długo przygotowywał, która jest stresująca i chce jak najlepiej wypaść. Nie wszyscy obserwujący potrafią to uszanować, a o  docenieniu nie ma nawet mowy. Byłam już na paru takich lekcjach i sama jedną prowadziłam jako jedna z pierwszych w mojej szkole. Wiem, jak się czuje nauczyciel, który taką lekcję prowadzi przed swoimi koleżankami, kolegami i dyrekcją. Niestety muszę stwierdzić, że mam w mojej szkole niewychowanych kolegów, w szczególności koleżanki, które nie potrafią zachować się  kulturalnie na lekcjach otwartych. Przeszkadzają nie tylko prowadzącym, ale także uczniom i obserwatorom głośno rozmawiając, plotkując lub wypełniając zaległości w dokumentacji szkolnej.  Zadaję sobie za każdym razem przy okazji takiej lekcji pytanie,

Neurodydaktyka - Sprawozdanie z konferencji

Neurodydaktyka – nowe podejście do nauczania w świetle badań nad mózgiem Jak dziś uczyć, aby nauczyć? – To pytanie stawia sobie wielu świetnych pedagogów i bezradnie rozkłada ręce lub próbuje się po cichu buntować. Niektórzy szukają sposób rozwoju i doskonalą się, biorąc udział w konferencjach. Nie wszystkie konferencje są wartościowe i godne polecenia. Jednakże ta, która odbyła się 3 i 4 czerwca 2011 r. w IV Liceum Ogólnokształcącym i w Regionalnym Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli „WOM" w Bielsku-Białej należała do tych wyjątkowych i szczególnie wartościowych. Konferencję poprowadziła dr Marzena Żylińska, wykładowca metodyki i literatury w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych w Toruniu, która przyjechała na zaproszenie doradcy metodycznego Moniki Wisły i konsultantów Beaty Honkisz i Marii Łątki z RODN WOM w Bielsku-Białej. W części wykładowej dr M. Żylińska zwróciła uwagę na szereg nieprawidłowości w nauczaniu uczniów. Skupiła się przede wszystkim na najnowszych badaniach

Bunt nauczycielki

Faktycznie tak to wygląda. Nauczyciele kupują z własnych pieniędzy wiele artykułów biurowych i robią pomoce dydaktyczne. Na zachodzie są w pokojach nauczycielskich regały, szafki, gdzie nauczyciele mają do dyspozycji prawie wszystko. A jak nie mają to składają zamówienie w sekretariacie i jest to uzupełnianie. Wyobrażacie sobie coś takiego w Polsce? Może zamiast wydawać kolejne grube miliony na kolejną reformę polska szkoła zostałaby dofinansowana i zaopatrzona w podstawowe i niezbędne materiały?! http://www.edulandia.pl/edukacja/1,101865,5716903,Bunt_nauczycielki__chce_uczyc__a_nie_zebrac.html