Przejdź do głównej zawartości

Czas sprawozdań

Koniec roku szkolnego to czas radości. Nie dla wszystkich i nie tak prędko. Gdy uczniowie już robią sobie wolne od szkoły, to nauczyciele chodzą dalej do szkoły. W ostatnich dniach szkoły frekwencja nauczycieli z pewnością przewyższała tę uczniowską. Ale nie o tym chciałam dziś pisać. Miało być o radości zakończenia kolejnego roku szkolnego, radosnym oczekiwaniu nauczycieli na wolne chwile i relaks pod gruszą. Ale najpierw obowiązki: trzeba wystawić oceny - każdy belfer wie, jaka to droga przez mękę. Jak już mamy to za sobą, to zanim zostaną wypisane świadectwa, policzone wszystkie średnie, frekwencja itd. czeka nas jeszcze jedna przyjemność: SPRAWOZDANIE. I to nie byle jakie, bo z przydziału obowiązków. Tym razem jest nowocześnie. Jak przystało na XXI wiek i stosowanie TIK wzór do napisania sprawozdania dostałam mailem.
Ale już nienowocześnie mam nie odsyłać, tylko tradycyjnie oddać na papierze. Może to i lepiej, bo papier zniesie więcej?
Po przejrzeniu wzoru i analizie punktów jakie są do wypełnienia w sprawozdaniu, jeden szczególnie mnie zastanowił. I to od razu pierwszy, mianowicie: Działania związane z nauczanym przedmiotem. Potem następuje tabelka do wpisania miesiąca i rodzaju działań. Hmm, i tak się zastanawiam, czy ja aby na pewno nauczam języka niemieckiego i pracuję w szkole? No bo co ja mam tam wpisać? Tematy z dziennika i daty obok? No, nieee... chyba nie, bo po co powielać dzienniki? A może przepisać rozkład materiału? Hmmm, mam też chyba nie. Przecież uczę cały rok najlepiej jak tylko potrafię, zgodnie ze wszystkimi dokumentami. Mam to udowadniać? Po co?
Dodam dla tych, którzy już sypią pomysłami jak z rękawa,że należy wpisać konkursy, imprezy itp. itd., iż są oddzielne punkty dla konkursów, oddzielne dla olimpiad i oddzielne dla imprez i wycieczek. Oczywiście jest także punkt dotyczący doskonalenia zawodowego i udziału w kursach. A może powinnam wpisać, że prowadzę lekcje,staram się rozwijać i ćwiczyć wszystkie sprawności językowe, odpytuję, zadaję prace domowe, robię kartkówki i testy i mam średnio po 10 ocen w semestrze? Po prostu brak mi pomysłu. A może ktoś mi podpowie?
Pisanie takich sprawozdań jest dla mnie czystą grafomanią. Sprawdza umiejętność lania wody, pisania o rzeczach oczywistych oraz bardzo ważną umiejętność obsługi komputera i drukarki.
Zapewne dyrekcja wszystko przeczyta dokładnie i wnikliwie, gdyż zapowiedziała, że na podstawie sprawozdań mają być przyznawane dodatki motywacyjne. Tak więc drodzy nauczyciele, puśćcie wodze swojej fantazji, bądźcie kreatywni, piszcie dużo (niekoniecznie na temat), bo papier jest cierpliwy i wszystko zniesie!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lekcje otwarte - dobrowolny przymus

Lekcje otwarte są cennym doświadczeniem zarówno dla prowadzącego nauczyciela, jak i dla obserwujących. Pod jednym warunkiem, że ci obserwujący zechcą w skupieniu i z uwagą obejrzeć lekcję, którą prowadzi ich koleżanka lub kolega, do której się sumiennie i długo przygotowywał, która jest stresująca i chce jak najlepiej wypaść. Nie wszyscy obserwujący potrafią to uszanować, a o  docenieniu nie ma nawet mowy. Byłam już na paru takich lekcjach i sama jedną prowadziłam jako jedna z pierwszych w mojej szkole. Wiem, jak się czuje nauczyciel, który taką lekcję prowadzi przed swoimi koleżankami, kolegami i dyrekcją. Niestety muszę stwierdzić, że mam w mojej szkole niewychowanych kolegów, w szczególności koleżanki, które nie potrafią zachować się  kulturalnie na lekcjach otwartych. Przeszkadzają nie tylko prowadzącym, ale także uczniom i obserwatorom głośno rozmawiając, plotkując lub wypełniając zaległości w dokumentacji szkolnej.  Zadaję sobie za każdym razem przy okazji takiej lekcji pytanie,

Neurodydaktyka - Sprawozdanie z konferencji

Neurodydaktyka – nowe podejście do nauczania w świetle badań nad mózgiem Jak dziś uczyć, aby nauczyć? – To pytanie stawia sobie wielu świetnych pedagogów i bezradnie rozkłada ręce lub próbuje się po cichu buntować. Niektórzy szukają sposób rozwoju i doskonalą się, biorąc udział w konferencjach. Nie wszystkie konferencje są wartościowe i godne polecenia. Jednakże ta, która odbyła się 3 i 4 czerwca 2011 r. w IV Liceum Ogólnokształcącym i w Regionalnym Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli „WOM" w Bielsku-Białej należała do tych wyjątkowych i szczególnie wartościowych. Konferencję poprowadziła dr Marzena Żylińska, wykładowca metodyki i literatury w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych w Toruniu, która przyjechała na zaproszenie doradcy metodycznego Moniki Wisły i konsultantów Beaty Honkisz i Marii Łątki z RODN WOM w Bielsku-Białej. W części wykładowej dr M. Żylińska zwróciła uwagę na szereg nieprawidłowości w nauczaniu uczniów. Skupiła się przede wszystkim na najnowszych badaniach

Bunt nauczycielki

Faktycznie tak to wygląda. Nauczyciele kupują z własnych pieniędzy wiele artykułów biurowych i robią pomoce dydaktyczne. Na zachodzie są w pokojach nauczycielskich regały, szafki, gdzie nauczyciele mają do dyspozycji prawie wszystko. A jak nie mają to składają zamówienie w sekretariacie i jest to uzupełnianie. Wyobrażacie sobie coś takiego w Polsce? Może zamiast wydawać kolejne grube miliony na kolejną reformę polska szkoła zostałaby dofinansowana i zaopatrzona w podstawowe i niezbędne materiały?! http://www.edulandia.pl/edukacja/1,101865,5716903,Bunt_nauczycielki__chce_uczyc__a_nie_zebrac.html